Strona główna Pomiary i certyfikacja instalacji Jak nie dać się oszukać i rozpoznać fikcyjny przegląd instalacji elektrycznej?

Jak nie dać się oszukać i rozpoznać fikcyjny przegląd instalacji elektrycznej?

0
26
Jak nie dać się oszukać i rozpoznać fikcyjny przegląd instalacji elektrycznej?

Fikcyjne przeglądy i pomiary instalacji elektrycznych w domu – jak nie dać się oszukać i zapewnić realne bezpieczeństwo.

W dzisiejszych czasach, gdy wszystko w naszym życiu zależy od prądu – od oświetlenia po zaawansowane systemy grzewcze itp. – instalacja elektryczna jest jak niewidzialny kręgosłup budynku. Niestety, wielu z nas traktuje obowiązkowe przeglądy jako uciążliwą formalność, coś w rodzaju „papierka dla ubezpieczyciela”. A to błąd! Zgodnie z artykułem 62 Prawa budowlanego, co najmniej raz na 5 lat musisz przeprowadzić kontrolę stanu technicznego instalacji elektrycznej i piorunochronnej. To nie jest opcjonalne – to prawny obowiązek, który dotyczy także domów jednorodzinnych i budynków mieszkalnych. Ale co gorsza, na rynku kwitnie praktyka „fikcyjnych pomiarów„, czyli protokołów sporządzanych bez faktycznego sprawdzania czegokolwiek. W tym artykule, skierowanym specjalnie do Ciebie – osoby bez fachowej wiedzy – wyjaśnię, dlaczego to problem, jakie są konsekwencje i jak się przed tym chronić. Celem jest, byś mógł wymagać rzetelnej usługi i spać spokojnie, wiedząc, że Twój dom jest naprawdę bezpieczny.

Po co w ogóle ten przegląd?

Zacznijmy od krótkiej, ale ważnej rzeczy: przegląd instalacji elektrycznej to nie jest widzimisię elektryka ani ubezpieczyciela.

Prawo budowlane mówi wprost: co najmniej raz na 5 lat trzeba sprawdzić m.in. instalację elektryczną i piorunochronną – ich stan, połączenia, zabezpieczenia, ochronę przed porażeniem, uziemienie itd.
Dotyczy to nie tylko biurowców, ale także zwykłych domów i mieszkań.

Po co?

  • żeby wykryć uszkodzenia, które mogą doprowadzić do porażenia prądem;
  • żeby uniknąć przegrzewania przewodów i pożaru;
  • żeby nie stracić prawa do odszkodowania, jeśli coś się stanie.

Krótko mówiąc – przegląd jest po to, żeby wcześniej znaleźć problem, a nie po fakcie szukać winnych.

Jak wygląda „przegląd na papierze”?

Niestety, na rynku jest sporo „usług”, które z prawdziwym przeglądem mają niewiele wspólnego. Schemat zwykle wygląda tak:

  • elektryk wpada na chwilę,
  • zerknie na licznik albo rozdzielnicę,
  • niczego nie rozkręca, nie podłącza mierników,
  • po kilku–kilkunastu minutach siada do stołu,
  • wypełnia protokół, stawia pieczątkę – i po sprawie.

Zdarzają się nawet protokoły wystawiane bez wizyty na miejscu – na podstawie samego adresu i danych zleceniodawcy.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda dobrze: jest druk, pieczątka, podpis.
Problem w tym, że nikt realnie nie sprawdził Twojej instalacji.

Do czasu może to nie przeszkadzać. Ale gdy:

  • dojdzie do pożaru,
  • ktoś zostanie porażony,
  • ubezpieczyciel zacznie analizować dokumenty,

taki „papier” może nie mieć żadnej wartości.

Jak powinien wyglądać prawdziwy przegląd – po ludzku, bez żargonu

Nie musisz znać norm ani wymaganych parametrów. Wystarczy, że wiesz, co mniej więcej powinno się zadziać podczas wizyty elektryka.

Zanim elektryk zacznie

Zanim ktoś wyjmie miernik, powinieneś usłyszeć prostym językiem, co będzie robił.
Dobre sformułowania, na które warto zwrócić uwagę:

  • „Otworzę rozdzielnicę i sprawdzę stan zabezpieczeń oraz połączeń”,
  • „Wykonam pomiary, może zajść potrzeba wyłączenia na chwilę prądu”,
  • „Przetestuję wyłączniki różnicowoprądowe (te z przyciskiem TEST)”,
  • „Jeśli ma Pan/Pani fotowoltaikę / pompę ciepła / ładowarkę, sprawdzę też te obwody”.

Jeśli zamiast tego słyszysz: „To tylko formalność, zaraz wystawimy papierek” – to już jest sygnał ostrzegawczy, który powinien wywołać Twój sprzeciw.

Pytanie, które warto zadać przed startem:

Jakie dokładnie pomiary będzie Pan/Pani wykonywać i ile to mniej więcej potrwa?

Odpowiedź w stylu „15 minut i po temacie” przy domu jednorodzinnym to z pewnością fikcja.

Co powinno się dziać podczas przeglądu

Rzetelny przegląd to trzy rzeczy: oględziny, pomiary, notatki.

Oględziny

Elektryk powinien:

  • otworzyć rozdzielnicę – zajrzeć do środka, a nie tylko spojrzeć,
  • obejrzeć gniazda i łączniki, zwłaszcza w łazience, kuchni, garażu, kotłowni,
  • zwrócić uwagę na widoczne „patenty”: popalone gniazdka, luźne przewody, przedłużacze spięte „byle jak”.

Jeśli przegląd polega na obejściu mieszkania w butach i rzuceniu „eee, wszystko wygląda dobrze”, to nie są oględziny.

Pomiary

Tu dla laika ważne są nie nazwy, ale to, co widzisz:

  • elektryk podczas pomiarów rezystancji izolacji wyłącza obwody,
  • podłącza miernik w punktach pomiarowych (rozdzielnica, gniazda, czasem szyna uziemienia),
  • wykonuje pomiary, miernik pokazuje liczby, elektryk je zapisuje,
  • w przypadku wyłączników różnicowoprądowych (te z przyciskiem „TEST”) – nie tylko wciska TEST, ale podłącza miernik i uruchamia serię pomiarów.

Jeśli nie widzisz żadnego miernika, nic nie jest wyłączane, a pomiar całego domu trwa krócej niż porządna kawa – to nie są pomiary, tylko teatr.

Pytania, które możesz zadać w trakcie:

  • „Co Pan/Pani teraz mierzy?”
  • „Czy coś wyszło niepokojącego?”
  • „Czy wszystkie obwody były chociaż raz sprawdzane miernikiem?”

Normalny fachowiec odpowie spokojnie, prostym językiem.
Jeśli słyszysz: „Proszę się tym nie interesować” – to z pewnością elektryk coś chce ukryć.

Co powinieneś dostać po kontroli

Efektem przeglądu jest protokół.
To nie powinna być ładna kartka z napisem „Wszystko OK”, tylko dokument, z którym da się coś zrobić.

Na co zwrócić uwagę?

  • Czy jest dokładny adres i dane obiektu (Twój dom/mieszkanie)?
  • Czy jest data przeglądu i dane osoby, która go wykonała (imię, nazwisko, firma)?
  • Czy w protokole są konkretne liczby (wyniki pomiarów), a nie tylko kratki pozaznaczane „OK”?
  • Czy są jakieś uwagi lub zalecenia, jeśli coś wyszło gorzej, niż powinno?

Protokół jednostronicowy, bez liczb, z samymi „OK” – to sygnał, że ktoś raczej nie spędził dużo czasu na pomiarach.

Dwa ważne pytania po przeglądzie:

  1. „Czy jest coś, co trzeba poprawić w pierwszej kolejności?”
  2. „Czy w razie czego ten protokół będzie wystarczający dla ubezpieczyciela?”

Jeżeli fachowiec uczciwie powie np. „tu i tu warto wymienić gniazdo / poprawić połączenie, reszta jest w porządku” – to dobry znak.

Co możesz, a nawet powinieneś egzekwować jako właściciel

Nie musisz znać się na prądzie, ale masz prawo wymagać rzetelnej usługi. To Ty płacisz i to Ty odpowiadasz za budynek.

Kto do Ciebie przychodzi?

Spokojnie możesz poprosić o:

  • dane firmy lub osoby (nazwa, NIP, telefon),
  • informację o kwalifikacjach – uprawnienia do pracy przy instalacjach elektrycznych (energetyczne „E1, D1” z odpowiednim zakresem).

To nic niegrzecznego. To całkiem normalne że chcesz wiedzieć z kim masz do czynienia.

Przykładowa, zupełnie normalna prośba:

„Czy może mi Pan/Pani zostawić na protokole pełne dane i numer uprawnień?” – Tak na marginesie to powinien być standard.

Jeśli ktoś na takie pytanie reaguje nerwowo – zastanów się, czy chcesz mieć jego podpis na swoim protokole.

Czas trwania – to nie może być „błyskawiczna usługa”

Oczywiście wszystko zależy od:

  • wielkości domu/mieszkania,
  • liczby obwodów, rozdzielnic,
  • tego, czy masz fotowoltaikę, pompę ciepła, ładowarkę EV itd.

Ale jedna zasada jest prosta: przegląd całego domu jednorodzinnego nie może trwać 15–20 minut.

Jeżeli widzisz, że elektryk naprawdę chodzi po domu, otwiera rozdzielnice, podłącza mierniki i coś skrupulatnie notuje – to normalne, że spędzi u Ciebie znacznie więcej czasu.

Sygnały, że coś jest nie tak

Jeżeli w trakcie lub po wizycie coś z poniższych Ci się zgadza, masz pełne prawo mieć wątpliwości:

  • Nikt nie otwierał rozdzielnicy, tylko „rzucił okiem z daleka”.
  • Nie widziałeś żadnego miernika, tylko długopis.
  • Przegląd skończył się szybciej niż rozmowa przy kawie.
  • Protokół jest pusty, brak jakichkolwiek wyników liczbowych.
  • Elektryk bagatelizuje pytania: „Po co Panu/Pani takie szczegóły?”.

W takiej sytuacji możesz wprost powiedzieć:

„Zależy mi na rzeczywistych pomiarach, nie tylko na papierze. Jeśli tego nie robimy porządnie, to wolałbym zrezygnować.”

Tak, masz do tego prawo.

Dom, mieszkanie, fotowoltaika, ładowarka – co dodatkowo?

Jeśli masz:

  • dom jednorodzinny,
  • instalację fotowoltaiczną,
  • pompę ciepła,
  • magazyn energii,
  • ładowarkę do samochodu elektrycznego,

to tym bardziej przegląd nie może być „po łebkach”.

Od elektryka możesz oczekiwać, że:

  • obejrzy nie tylko główną rozdzielnicę, ale też np. rozdzielnie w garażu czy kotłowni,
  • sprawdzi obwody zasilające pompę ciepła, falownik PV, ładowarkę,
  • zwróci uwagę na dobór zabezpieczeń i wyłączników różnicowoprądowych przy tych urządzeniach,
  • w razie potrzeby zaproponuje konkretne poprawki i konieczne zmiany.

Warto tu zadać jedno proste pytanie:

„Czy te urządzenia (PV / pompa / ładowarka) były dziś osobno sprawdzane?”

Jeśli odpowiedź brzmi „Nie, bo to niepotrzebne” – To poproś o ich sprawdzenie.

A co z ubezpieczeniem?

W wielu polisach mieszkaniowych w warunkach ubezpieczenia jest zapis, że obiekt musi mieć wykonywane okresowe przeglądy.
Jeśli ich nie ma – albo są fikcyjne – ubezpieczyciel może:

  • odmówić wypłaty odszkodowania,
  • obniżyć jego wysokość,
  • żądać wyjaśnień i dodatkowych dokumentów.

Dlatego warto traktować protokół nie jak „papier do segregatora”, ale jak dowód:

  • że ktoś rzeczywiście był,
  • że były wykonane rzetelne pomiary,
  • znalazł (lub nie znalazł) nieprawidłowości,
  • zalecił ewentualne poprawki.

Prosty test:

czy po przeczytaniu protokołu jesteś w stanie odpowiedzieć, co konkretnie było sprawdzane i co wyszło z tych badań?

Jeśli nie – protokół jest słaby.

Podsumowanie: Twoje minimum jako świadomego właściciela

Nie musisz znać różnicy między impedancją a rezystancją.
Ale możesz – i warto, żebyś:

  • wiedział, po co jest przegląd – dla bezpieczeństwa i ubezpieczenia, nie tylko dla papieru,
  • sprawdzał, kto przychodzi – dane, uprawnienia, firma,
  • oczekiwał realnych działań – otwierania rozdzielnicy, używania mierników, czasu spędzonego na obiekcie,
  • dostawał porządny protokół – z wynikami, datą, podpisem i wnioskami,
  • zadawał proste pytania – o zakres, czas, nieprawidłowości i zalecenia.

Jeżeli będziemy – jako właściciele domów i mieszkań – wymagać rzetelnych kontroli, fikcyjne przeglądy po prostu przestaną się opłacać. A Ty zamiast „papiersztyka” będziesz mieć coś znacznie wartościowszego: realną wiedzę o stanie instalacji, która ma chronić Ciebie i Twoich bliskich.

Nie pozwalajmy na fikcję. By lepiej zrozumieć absurd fikcyjnych kontroli instalacji elektrycznych, pomyśl o warsztacie samochodowym. Zlecasz wymianę opon na zimowe, płacisz, dostajesz zaświadczenie: „Pojazd wyposażony w ogumienie zimowe”. Ale opony są stare! Jedziesz po śliskiej drodze i… wypadek. Tak samo z instalacją: fikcyjny protokół nie chroni, a w razie problemów jesteś sam.

Instalacja elektryczna to „cichy bohater” Twojego domu – ukryta, ale kluczowa. Nie bagatelizuj przeglądów, bo to inwestycja w bezpieczeństwo rodziny i spokój ducha. Rzetelny protokół to nie ozdoba, lecz gwarancja. Jeśli branża i klienci będą wymagać jakości, fikcyjne pomiary staną się przeszłością. Nie daj się manipulować – wybieraj fakty, nie fikcję. Twój dom to Twój azyl; zadbaj o niego mądrze!

Roman Domański
Specjalista w zakresie ochrony przeciwporażeniowej

z ponad 30 letnim doświadczeniem.
Główny inżynier wsparcia technicznego w Sonel S.A.
Trener, wykładowca, szkoleniowiec w obszarze pomiarów elektrycznych w ochronie przed porażeniem prądem elektrycznym.
Roman Domański Sonel wyjaśnia Pomiary elektryczne w domu - ekspert w zakresie przeglądów instalacji elektrycznej

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Agregat prądotwórczy do SZR – dlaczego nie chce współpracować?

Planujesz kupić agregat prądotwórczy do SZR, ale obawiasz się proble…